Niewidomi – jak widać z drugiej strony lustra? – część I

 Kiedy lekarz okulista poinformował mnie, że mogę stracić wzrok, to podszedłem do tego z dystansem. Myślałem, że taka sytuacja z moim wzrokiem nigdy się nie wydarzy. Ale zmiana ustrojowa w 1989 roku pokazała, że mogą być ofiary zamieszania i destrukcji ustroju w Polsce. Nie czuję się ofiarą, ale uważam, że w tej całej chęci ocalenia jedynie słusznego ustroju i parciu do władzy zapomniano o ludziach. Dobrze, że mój lekarz okulista oprócz intensywnego leczenia rozmawiał ze mną o grożącej utracie wzroku. Mogę stwierdzić, że przygotował mnie psychicznie do tego wydarzenia, choć moja psychika nie zaakceptowała mojej utraty wzroku. Przytoczone wydarzenia są moimi zdarzeniami a ocena jest subiektywna. Choć czasami jest i śmieszno i straszno. Opiszę kilkanaście zachowań ludzi napotkanych na mojej drodze, kiedy po utracie wzroku chciałem nabrać dystansu do nowej sytuacji. Są to czasami zachowania sprowokowane przeze mnie i podchodziłem do nich z humorem, ale też wynikają z moich kontaktów z urzędnikami.

Czasami wydawało mi się, że tym urzędnikom – gdzie też powinni być ludzie posiadający empatię a nie tylko w głowie przepisy prawa i kamienne sumienia. Czasami humor i dystans pomagały zrozumieć zachowania niektórych ludzi, choć czasami zaciskały się pięści na niektóre zachowania beztroskich ludzi. Osoby ociemniałe, które utraciły wzrok, tak jak ja mogły być sprawniejsze od osób niewidomych, choć praktyka życiowa osób niewidomych daje tym ludziom dużą przewagę nad osobami ociemniałymi.

1. Często wychodząc z żoną z domu żartowałem sobie i udawałem, że nadal widzę. Spowodowane to było wstydem, że jestem ślepy i muszę używać białej laski. Bardzo długo nie używałem w miejscu zamieszkania białej laski a w poruszaniu pomagała widząca żona. Schodząc po schodach i wiedząc, że ciekawscy sąsiedzi obserwują mnie i podsłuchują mnie na klatce schodowej robiłem z nich sobie żarty. Dochodząc do okien na klatce schodowej nachylałem się i mówiłem do żony, że jakiś nasz znajomy idzie i musimy szybko wyjść, żeby dogonić wymyślonego przeze mnie znajomego. Sąsiedzi słyszeli moje uwagi, bo centrum życia była klatka schodowa lub ławka na podwórku przed wejściem do klatki. Niektórzy z sąsiadów próbowali sprawdzić mój wzrok skradając się do mnie. Wyczuwałem zmianę ciśnienia pomiędzy nami lub zwyczajnie przepoconą sylwetkę i wtedy na czuja ją omijałem. Kiedyś trafił się sąsiad, który koniecznie chciał wejść do mojego mieszkania. Po otworzeniu drzwi, stanąłem w uchylonych drzwiach i zapytałem – o co chodzi? Sąsiad pewien, że nie widzę, próbował zajrzeć do mojego mieszkania przez uchylone drzwi. Biedak nie pomyślał, że jak nie widzę, to używam szczególnie uszu i dotyku. Tak, więc sąsiad odpowiadając na moje pytanie próbował zajrzeć do środka mieszkania pochylając się lub stając na palcach. Wyobraźcie sobie głos człowieka biegający od prawej do lewej i od góry do dołu w różnych kombinacjach ruchu. Ja w duchu się śmiałem a sąsiad wychodził na nieogarniętego człowieka.

2. Kiedyś postanowiłem wyjść na dach i poprawić antenę, bo walił po dachu przewód. Pamiętałem, jak wyglądał dach i wejście włazem na dach. Wszedłem na podest i po metalowych stopniach wspiąłem się do włazu i do ostatniego szczebla przywiązałem linkę. Pamiętałem, w którym miejscu jest komin i w jakiej odległości od brzegu włazu. Trzymając się linki podszedłem do komina i po obrysie tego komina dotarłem do anteny i podwiązałem przewód antenowy. Wróciłem do włazu zwijając linkę przywiązaną do szczebla drabinki i potem do domu. Ponieważ robiłem to w dzień, widzieli mnie sąsiedzi a na drugi dzień powstały o mnie plotki. Oczywiście znajomi przekazali tę plotkę, bo była szczególna. Opowiadał to jeden z sąsiadów, że widział mnie wieczorem, jak spacerowałem wokół domu i byłem sam, – więc muszę widzieć. Na bazie tej opowieści wysnuto wniosek, że jednemu z sąsiadów ukradłem samochód, bo on mnie widział, jak się do jego samochodu włamałem i odjechałem. Cóż, głupota ludzka nie zna granic a gdyby jeszcze bolała, to pewnie głośny jęk by się rozchodził po naszym kraju – pewnie i nie tylko naszym, bo głupota nie zna granic. Może to tylko moi sąsiedzi tak się zachowują a w innych miejscach są normalni ludzie. Kiedyś wracałem w lato z asystentką a asystentka poinformowała mnie, że na ławce przed moją klatką schodową siedzi mnóstwo kobitek i coś nerwowo rozprawiają. Powiedziałem mojej asystentce, że pewnie obgadują kogoś, ale zaraz zmienimy gadułom zainteresowanie obiektem do obgadywania. Obgadujące siedziały plecami odwrócone do naszego kierunku a ja w pewnym momencie głośno szurnąłem butami po chodniku. Natychmiast rozmowa ucichła a wszystkie osoby siedzące na ławce obróciły się w naszym kierunku. Kiedy weszliśmy do klatki schodowej, powiedziałem asystentce, że teraz to my będziemy obiektem obgadywania.

3. Przedziwne są zachowania ludzi i niektóre niepokoją a inne pokazują beztroskę i arogancję. Do tych pierwszych zaliczam brak wyobraźni i szacunku dla drugiego człowieka. Pewnego razu wybrałem się z asystentem osób niepełnosprawnych do sklepu, potocznie zwanego marketem. Zrobiliśmy zakupy a asystent coś chciał kupić dla siebie i zostawił mnie obok regału a wózek z zakupami postawił wzdłuż tego regału i odszedł do oddalonego niedaleko innego regału z towarem. Nadciągnęła młoda kobieta prowadząca obok siebie wózek z zakupami a przed sobą wózek z dzieckiem a obok niej kręcił się jej brzdąc. Nie wiem, czy kobieta miała swój zły dzień czy może zakupy się nie udały i miała focha, ale w pewnym momencie mnie zaatakowała –nie ma pan gdzie stać? Blokuje pan przejście! Owszem, gdybym stał na środku przejścia, to bym się zgodził z jej zarzutem, ale stałem tuż przy regale obok wózka – może powinienem wejść na regał? Kobieta była tak zaabsorbowana swoimi dziećmi i kłopotem z przejazdem, że nie zauważyła białej laski oznaczającej osobę niewidzącą. Szkoda, że obok nie poprowadziła słonia i nie narzekała, że sklep jest za mały a przejścia między regałami za wąskie. Kobieta ta, swoim zachowaniem pokazała mi, gdzie jest moje miejsce w szeregu – to się nazywa wrażliwość dla drugiego człowieka. Kolejną osobą pokazującą swój szacunek dla mnie, była urzędniczka w Urzędzie Dzielnicy, ale zacznę od początku. Wybrałem się do Urzędu Dzielnicy z moją asystentką osób niepełnosprawnych. Pałac, w jakim teraz urzęduje Burmistrz i jego urzędnicy jest zbudowany z przepychem wart podatków, jakie płacimy miastu. Szerokie schody i brak po środku poręczy utrudnia wejście osobom poruszającym się o kulach. Jestem taką osobą, która musi się teraz poruszać o dwóch kulach. Chętnie bym wszedł do ratusza szerokimi schodami, nie tylko z przyjemności, ale także z powodów technicznych. Wchodząc do ratusza, wchodzę od strony prawej, ale wejście dla osób niepełnosprawnych jest od strony lewej. Tak, więc muszę przejść wzdłuż całą długość schodów, która wynosi około 70 metrów i wtedy pod ścianą znajduje się pochylnia, po której mam obowiązek wejść. Tu urząd pokazuje, gdzie jest moje miejsce do wejścia a gdzie mogą wchodzić pozostali ludzie. To wejście do ratusza powinienem potraktować, jak dzwonek ostrzegawczy, ale tego nie zrobiłem i to był mój błąd. Za chwilę nastąpiło bliskie spotkanie II kategorii z urzędnikiem ratusza. Przy biurku siedziała kobieta. Kiedy podszedłem do biurka, usłyszałem – słucham pana? We mnie zawrzało, nie dość, że jestem ślepy i poruszam się o dwóch kulach to nie usłyszałem dzień dobry ani zaproszenia – proszę usiąść, choć przed biurkiem stało krzesło. Na pytanie urzędniczki odpowiedziałem – zanim odpowiem, po co przyszedłem, to sobie usiądę, bo pani siedzi a ja nie będę przed panią stał. Po zaskoczeniu urzędniczki moim stwierdzeniem, przeszliśmy do załatwienia sprawy. Ja zadawałem pytania a ku mojemu zaskoczeniu urzędniczka udzielała odpowiedzi mojej asystentce. W pewnym momencie asystentka zwróciła uwagę urzędniczce, że odpowiedzi powinna kierować do mnie, ponieważ jestem sprawny intelektualnie a jedynie nie widzę. Zdegustowana naszym zachowaniem urzędniczka nawiązała ze mną kontakt werbalny. Tak właśnie jest, ratusz zbudowany z pieniędzy podatników a wynagrodzenie opisanej urzędniczki też jest płacone z naszych podatków a traktowanie nas – Obywateli, jak natrętów, choć jesteśmy płatnikami ich wynagrodzenia. Dodam na marginesie, że kiedy jadę do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, to asystentka zgłasza, że jestem osobą niepełnosprawną i zostaję przyjęty bez kolejki a na dzień dobry jestem zaproszony do skorzystania z krzesełka. Bardzo rzadko się zdarza, że osoby sprawne przepuszczają osoby będące pod opieką osób drugich bez kolejki. Może nie zdają sobie sprawy, że w kolejce czekam ja i pomagająca mi osoba. Czasami jest to asystent osób niepełnosprawnych, ale czasami bywa to ktoś ze znajomych, który ma niewiele czasu i czekanie w kolejce spowoduje w jego planach duże zamieszanie. Przepis Ustawowy o przepuszczaniu poza kolejnością osób niepełnosprawnych już nie istnieje a tylko została wrażliwość ludzka a ona na pstrym koniu jeździ. Czasami mam wrażenie, że osoby sprawne inaczej same wyrabiają negatywne oceny wobec naszej grupy. Ostatnio udałem się na umówioną wizytę u lekarza. Byłem umówiony na godzinę i wychodziło z naszych obliczeń, że jestem pierwszy. Kiedy podszedłem z moją asystentką pod drzwi gabinetu, asystentka zapytała się, – kto czeka do pani doktor? W odpowiedzi siedząca przed drzwiami kobieta powiedziała – ja jestem pierwsza. Zapytałem, – na którą jest pani zapisana godzinę? Pani podała tą samą godzinę, na którą byłem zapisany także ja. Poprosiłem tę panią – czy może mnie pani przepuścić, bo jestem o kulach z bolącą nogą? Odpowiedź mnie zamurowała, ponieważ ta pani powiedziała – ja też jestem niewidoma i pana nie przepuszczę. Co, jak co ale ja jestem niewidzący i nie mogłem zauważyć, że odpowiadająca pani jest niewidzącą. Więc, jak niewidoma zauważyła, że ja jestem osobą niewidzącą? Później się okazało, że ta pani ma wybiórczą dysfunkcję wzroku – widzi, co chce a w razie potrzeby gra całkowicie niewidzącą. Tę panią już pod tym względem poznali w przychodni – takie zachowanie szkodzi osobom nieudającym, choć one bardzo chciałyby udawać swoją niepełnosprawność.

4. Któregoś dnia wraz z żoną udaliśmy się do banku. Przed bankiem oczywiście mnóstwo zaparkowanych samochodów, tak, że trudno było przeciskać się między nimi. Żona pozostawiła mnie przed bankiem a sama weszła do budynku. Pozostałem na chodniku, tuż w pobliżu budynku banku. W pewnej chwili usłyszałem odpalany silnik samochodu. Stałem sobie dalej i pod pachą miałem złożoną w pół białą laskę. Mruczenie samochodu narastało, ale pojęcia nie miałem, co zamierza zrobić kierowca. Licząc na jego intelekt stałem sobie dalej, ale nagle zostałem uderzony bokiem mijającego mnie samochodu i w ten sposób „odsunięty” od toru jazdy uderzającego mnie pojazdu. Kiedy kierowca mijał mnie, uderzyłem w dach tego samochodu białą laską. Oczywiście, samochód się zatrzymał a kierowca z wulgarnym okrzykiem rzucił się do mnie. Odwróciłem się do napastnika, nastawiony na większą awanturę a nawet rękoczyny, ale kierowca pojazdu zauważył, że jestem niewidzącym i po angielsku oddalił z miejsca zdarzenia. To zachowanie mnie nie rozczarowało, bo po takim człowieku nie spodziewałem się głupiego „przepraszam”. Kiedy żona wróciła i opowiedziałem jej o tym zdarzeniu, wyjaśniła, że na chodniku jest wymalowana żółtą farbą imitacja drogi, którą jechał ten samochód. Widocznie kierowca samochodu się nie zmieścił mijając inne samochody i dlatego mnie „przesunął” dalej. Kierowca zamiast zachowywać się jak król astrachańskich szos powinien odsunąć szybę i nie przemówić ludzkim głosem, żebym przesunął się w którąś stronę, bo nie może się wyrobić z przejazdem. Ja stałem na chodniku a to kierowca miał trudność z przejazdem, bo inni kierowcy tak zaparkowali swoje samochody, że sierota nie mógł przejechać. Po tym zdarzeniu doszedłem do wniosku, że tacy, jak ja nie powinni wychodzić z domu lub siedzieć na drzewie, bo utrudniają życie społeczeństwu biegnącemu wciąż do przodu i niezważającemu uwagi na innych napotkanych na swojej drodze ludzi.

Cdn.

Materiał pobrany ze strony Krecik na FB, czyli Timeline dla niewidomych, którą możesz także polubić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Społeczność i społeczeństwo i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s